Kotlety jaglano-buraczane

IMG_1373

Pieczone kotlety jaglane to coś, co ostatnio testuję w różnych wariantach. Warto podkręcić smak konkretnymi przyprawami, żeby nie były mdłe. Ponieważ kotlety są pieczone, to fajnie komponują się z sosem, np. na bazie jogurtu. Pieczcie i jedzcie, bo są tego warte 🙂

składniki na ok. 12 średnich kotletów

170 g kaszy jaglanej (waga przed ugotowaniem)
4 gotowane buraki (ok. 300 g)
4 łyżki mąki ryżowej
1 jajko
cebula
łyżeczka oleju kokosowego
1/4 pęczka natki pietruszki
łyżeczka kuminu rzymskiego
łyżeczka imibiru
łyżeczka sproszkowanej kozieradki
pół łyżeczki ostrej papryki (lub mniej, jeżeli nie lubicie ostro)
sól
2 łyżki oliwy z oliwek

sos
mały jogurt kozi (lub krowi)
skórka z połowy cytryny
mały ząbek czosnku
pół łyżeczki kuminu rzymskiego
szczypta soli

Kaszę dokładnie opłukać pod zimną wodą (dzięki temu będzie mniej goryczkowa), ugotować według przepisu na opakowaniu. Odstawić do ostudzenia. Piekarnik na fukcji termoobiegu nastawić na 180 st. C. Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oleju kokosowym. Buraki zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Połączyć kaszę z cebulą, buraczkami i przyprawami (część natki pietruszki zostawić do ozdoby).
Dodać jajko, mąkę i wymieszać dłońmi. Uformować nieduże kotlety, ułożyć je na papierze do pieczenia. Przed pieczeniem posmarować oliwą. Będą dzięki temu bardziej chrupiące. Piec ok 40 minut.

Przygotować sos z jogurtu, skróki cytryny startej na drobnej tarce, posiekanego drobno czosnku, kuminu i szczypty soli.

Kotlety są dobre w wersji na ciepło i na zimno.

IMG_1400

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Chłodnik z botwinki

bagietka z kozim serem-2
Kiedyś wydawało mi się, że zupa musi być ciepła. Być może skutecznie wyrobiło we mnie to przekonanie zmuszenie mnie w dzieciństwie do zjedzenia zupy wiśniowej. Rzadko zdarzało się, że wywierano na mnie presję jedzeniową, bo zwykle zjadałam wszystko z dużym apetytem, ale tę zupę pamiętam 🙂 Zimnym zupom powiedziałam wtedy nie. Do czasu aż pewnego czerwcowego, gorącego dnia moja teściowa podała mi chłodnik. Klasyczny – botwinkowy. Zachwycił mnie tak bardzo, że wprowadziłam go do mojego letniego menu. Z czasem zaczęłam też wprowadzać latem inne chłodniki. Latem sprawdzają się one wybornie. Taki chłodnik świetnie się również nada na piknik. Bo najlepiej smakuje w plenerze 🙂
Robi się go dość szybko i ma naprawdę niedużo kalorii 🙂

/6 porcji/
1,5 l maślanki
pęczek botwiny z buraczkami (lepsze będą większe buraczki)
mały pęczek rzodkiewek
pół pęczka koperku
pęczek drobnego szczypioru
sok z połówki cytryny
2 łyżeczki cukru
sól, pieprz
3 jajka od szczęśliwych kur

Buraczki obrać i ugotować. Pod koniec gotowania dodać posiekane łodygi botwiny. Liści nie wyrzucajcie, świetnie nadają się do sałatek. Buraki zetrzeć na tarce na średnich oczkach, dodać łodygi i zalać sokiem z cytryny. Rzodkiewkę pokroić w kostkę, szczypiorek i koperek drobno posiekać. Połączyć wszystkie składniki z maślanką. Dodać sól, pieprz i cukier. Wstawić do lodówki na minimum 2h. Podawać z połówką jaja.

bagietka z kozim serem-2
bagietka z kozim serem-2

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na: