Krem z kasztanów

IMG_0379
Przyznam, że pierwsze kasztany, które jadłam nie przypadły mi do gustu. Uznałam to za totalną abstrakcję. A potem zjadłam puree z kasztanów i wpadłam. Kasztan przypomina w smaku ziemniaka z orzechem laskowym i może być ciekawą bazą do wyczarowania naprawdę fajnych dań. Kasztany są już łatwo dostępne w Polsce w różnych formach. Są sprzedawane na wagę w większości dużych marketów. Zwracajcie uwagę na to, żeby kasztany były błyszczące, ciężkie i pełne. Nie wkładajcie do koszyka okazów gnijących lub pleśniejących. Kasztany zwykle przygotowujemy na dwa sposoby: pieczone lub gotowane. Kasztany najlepiej piec w temperaturze 200 st. C przez ok. 0,5 h. Wcześniej należy je umyć, osuszyć i naciąć skórkę z wypukłej strony. Po upieczeniu należy zdjąć łupinkę i błonkę, która jest gorzka. Drugim sposobem jest gotowanie. Po umyciu należy gotować w osolonej wodzie ok. 40 minut. Oczywiście trzeba również obrać z łupiny i zdjąć gorzką błonę. Trzecim sposobem jest kupienie już ugotowanych kasztanów 🙂 Ja wykorzystałam taką wersję w moim przepisie.

500 g ugotowanych kasztanów
2 średnie pietruszki
150 ml wina
1 l bulionu warzywnego
150 ml mleczka kokosowego
1 cebula
łyżeczka masła klarowanego
ząbek czosnku
3 garści świeżego tymianku
sól, pieprz

Pietruszki obrać i ugotować do miękkości (najlepiej gotować bulion warzywny razem z pietruszkami). Cebulę pokroić w kostkę, zeszklić w garnku na maśle, na koniec dodać pokrojony czosnek i smażyć jeszcze minutę. Dodać kasztany i pokrojoną w kawałki pietruszkę. Chwilę podsmażyć, a następnie dolać wino. Dusić 5 minut, wlać bulion i gotować jeszcze 5-10 minut. Dodać sól, pieprz i zmiksować blenderem. Na koniec dodać mleczko kokosowe i posiekany tymianek.
IMG_0395

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Rosół mocy

IMG_0871
Ten wpis dedykuję mojej Mamie. U mnie w domu rosół był królem. Często w sobotni ranek budził mnie w domu zapach rosołu. Z dużą ilością warzyw i mięsa. Esencjonalny, gotowany kilka godzin w wielkim garze. Oddzielnym rytuałem było wspólne przygotowywanie makaronu. Robiłyśmy go mnóstwo, układałyśmy na lnianych ściereczkach, a potem cały tydzień był w domu gar z rosołem i domowy makaron. Wtedy oczywiście wydawało mi się to nudne, ale teraz naprawdę rozumiem ten rosołowy rytuał. Rosół bowiem posiada moc. I ja w to wierzę absolutnie!
Za czasów naszych babć, w okresie przeziębieniowym, na pierwszy rzut szedł rosół. Poza tym, że zupa mocy zawiera właściwości rozgrzewające i stymulujące nasz układ odpornościowy, to świetnie wpływa na rozrzedzenie wydzieliny z nosa i gardła przy przeziębieniach. A to wszystko dzięki cudownemu składnikowi, który tworzy się przy długim gotowaniu kuraka – cysteinie. I tutaj uwaga! Cysteina zachowuje swoje właściwości przy niewielkim udziale soli, w związku z czym tak ważne jest, żeby nie używać kostek rosołowych i przypraw typu maggi. Ponadto, dzięki zawartości aminokwasów ( a konkretnie glicyny i proliny) zwiększa się wchłanianie składników odżywczych, które dobrze wpłyną na nasz układ pokarmowy. Jeśli czytaliście o uszczelnianiu jelit, to rosół na pewno dobrze się tutaj sprawdzi. Pamiętajcie, że uszczelnione jelita, to ogromna sprawa w walce z chorobami autoimmunologicznymi.
Skoro rosół jest dobry na wszystko, to warto zawsze mieć go w lodówce. Ja zawsze odlewam część bulionu, który piję samodzielnie lub gotuję na nim inne zupy. Z powodzeniem możecie bulion mrozić.
To teraz najważniejsza kwestia – jak ugotować rosół mocy?
Mój rosół jest nieco inny od tego maminego, ale kilka zasad się powiela 🙂

Co jest nam potrzebne, żeby ugotować dobry rosół mocy?
1. Dobre mięso
Wywar na mięsie, to podstawa rosołu. Możecie ugotować na samej kurze, ale ja często dodaję również trochę wołowiny, do czego i Was zachęcam. Najważniejsze, żeby mięso pochodziło ze sprawdzonego źródła. Kolejny już raz zachęcam Was do znalezienia takiego źródła. Jeżeli nie macie kogoś na wsi, to pytajcie na okolicznych targach, czy bazarach.

2. Włoszczyzna. Dużo warzyw zdecydowanie wzmocni aromat naszego rosołu.

3. Chilli
Nie rezygnujcie z niego. Posiada niezwykłe właściwości rozgrzewające.

4. Kurkuma
Niezwykle zdrowa przyprawa wykorzystywana od dawna w medycynie chińskiej. Ostatnio dużo się pisze o jej leczniczych właściwościach również u nas. A właściwości te są naprawdę niezwykłe: od zwalczania przeziębienia do zapobiegania chorobie Alzheimera. Poczytajcie o jej zaletach, a jestem pewna, że szybko wprowadzicie do swojej kuchni. Ja zwykle dodaję korzeń kurkumy, ale oczywiście może być też proszkowana.

5. Grzyby shiitake
Bardzo zdrowe. Podnoszą odporność, ale też dodają smaku. Nie może ich zabraknąć. Pamiętajcie, że znacznie zwiększają swoją objętość po ugotowaniu. Ja dodaję w całości, a później kroję.

6. Zioła
Wiadomo. Ziele angielskie, liście laurowe i lubczyk. Dzięki temu ostatniemu nasza nasz rosół będzie nie tylko zupą mocy, ale również miłości 😉 Moja Babcia zawsze dodawała do rosołu dużo lubczyku i przeżyła z Dziadkiem prawie 60 lat w ogromnej miłości, więc nie ignorujcie tego składnika 🙂

/na duży gar/
pół kury
szponder wołowy (wedle uznania, ale niech to będzie przynajmniej 30 dkg)
włoszczyzna (kilka marchewek, seler, kilka pietruszek, kawałek kapusty włoskiej, mały por)
2-3 cebule
kilka grzybów shiitake
2 cm korzeń kurkumy lub łyżka proszkowanej
2 papryczki chilli (jeżeli naprawdę nie lubicie, to można dodać ziarna czarnego pieprzu)
garść ziela angielskiego
kilka liści laurowych
garść lubczyku
trochę soli
6 l wody
natka pietruszki

Wlać do gara wodę, włożyć mięso. Zagotować. Odlać pierwszą wodę. Zalać mięso wodą jeszcze raz i gotować. Dodać obrane i pokroje w duże kawałki warzywa. Cebule najlepiej wcześniej opalić przy gazie. Jeżeli macie kuchenkę indukcyjną lub elektryczną, to polecam użyć płomień, taki jak do creme brulee (ja tak robię :). Chilli i korzeń kurkumy pokroić na mniejsze kawałki. Dodać do rosołu razem z pozostałymi przyprawami i grzybami. Gotować rosół na wolnym ogniu 4-6 h. Na koniec posolić. Rosół można podawać z warzywami, mięsem, pokrojonymi grzybami, a na koniec posypać posiekaną natką pietruszki.
IMG_0336

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Krem z pomidorów

IMG_0311
Uwielbiam pomidory. Dojrzewające w słońcu, o błyszczącej czerwonej skórce, pachnące już z daleka. Mam na nie specjalną miskę, gdzie eksponują się one w oczekiwaniu na schrupanie. Ach! Do takiej chwili jeszcze chwilę trzeba poczekać. W takie marcowe dni tęsknoty pomidorowej robię sobie krem z pomidorów ze słoika bądź puszki. Dodaję dużo przypraw, jest aromatycznie i wciąż pomidorowo. Zupę robi się szybko i szybko się zjada 🙂

/4 nieduże porcje/
400 g pomidorów w puszcze
600 ml wywaru warzywnego, warzywno-mięsnego (ewentualnie wody)
150 ml mleka kokosowego
marchew
cebula
płaska łyżka oleju kokosowego (lub innego tłuszczu do smażenia)
2 gniazda anyżu
łyżeczka ziaren kardamonu
ząbek czosnku
łyżeczka słodkiej papryki
3 cm kawałek imbiru
sól, pieprz
natka pietruszki do ozdoby

grzanki
3 kromki dobrego pieczywa
łyżka oliwy

Rozgrzać olej kokosowy. Wrzucić kardamon i anyż. Podsmażyć 3 minuty. Dodać pokrojoną w pół plastry marchew i cebulę. Imbir obrać i pokroić na nieduże kawałki. Czosnek posiekać (nie bardzo drobno). Dodać imbir, czosnek i paprykę i podsmażyć 2-3 minuty. Zalać bulionem i gotować 10 minut, aż marchewka będzie miękka. Dodać pomidory i gotować jeszcze 5 minut. Wyłowić anyż i kardamon. Dodać mleczko kokosowe, zmiksować. Dodać do smaku sól i pieprz. Pieczywo pokroić w kostkę. Podsmażyć chwilę na oliwę, aż pieczywo będzie złociste.
Podawać z posiekaną natką pietruszki.
IMG_0317

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Krem ze szparagów z kozim jogurtem i szynką serrano

krem ze szparagów-2
Zwykle jem zielone szparagi. Odłamuję końcówki, wrzucam na chwilę do wody i zajadam. Białymi gardziłam konsekwentnie, do czasu aż zrobiłam z nich krem. Warto się trochę „pobawić” z obieraniem, bo taki krem to prawdziwa rozkosz. Wybierajcie w związku z tym okazy średniej grubości (nie za cienkie), pamiętając o tym, że trzeba je będzie obierać. Warto to zrobić, bo białe szparagi są bardziej włókniste.

/2 porcje/
pęczek białych szparagów
mały jogurt kozi (125 g.)
600 ml bulionu warzywnego
2 łyżeczki świeżego tymianku
łyżka masła
mała cebulka
sól, pieprz
2 plastry szynki serrano

Szparagi umyć i obrać obieraczką do warzyw (część 2-3 cm poniżej główki). Końcówki z główką odkroić i odłożyć. Resztę pokroić w dość grube plastry. Cebulę pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać masło, wrzucić cebulę i pokrojone szparagi. Podsmażyć ok. 5 minut, a następnie zalać bulionem warzywnym. Dodać końcówki szparagów i dusić wszystko ok 15 minut ( aż szparagi będą miękkie). Szynkę serrano wrzucić na rozgrzaną patelnię i podsmażyć z każdej strony 2 minuty. Ostudzić i pokroić na mniejsze kawałki. Z bulionu wyjąć 4 końcówki szparagów (do ozdoby). Resztę zmiksować blenderem. Dodać jogurt, sól, pieprz i jeszcze raz zmiksować. Dodać posiekany tymianek (odrobinę zostawić do ozdoby). Wlać zupę do miseczek, ozdobić końcówkami szparagów, tymiankiem, dodać szynkę.
krem ze szparagów-3

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Chłodnik z botwinki

bagietka z kozim serem-2
Kiedyś wydawało mi się, że zupa musi być ciepła. Być może skutecznie wyrobiło we mnie to przekonanie zmuszenie mnie w dzieciństwie do zjedzenia zupy wiśniowej. Rzadko zdarzało się, że wywierano na mnie presję jedzeniową, bo zwykle zjadałam wszystko z dużym apetytem, ale tę zupę pamiętam 🙂 Zimnym zupom powiedziałam wtedy nie. Do czasu aż pewnego czerwcowego, gorącego dnia moja teściowa podała mi chłodnik. Klasyczny – botwinkowy. Zachwycił mnie tak bardzo, że wprowadziłam go do mojego letniego menu. Z czasem zaczęłam też wprowadzać latem inne chłodniki. Latem sprawdzają się one wybornie. Taki chłodnik świetnie się również nada na piknik. Bo najlepiej smakuje w plenerze 🙂
Robi się go dość szybko i ma naprawdę niedużo kalorii 🙂

/6 porcji/
1,5 l maślanki
pęczek botwiny z buraczkami (lepsze będą większe buraczki)
mały pęczek rzodkiewek
pół pęczka koperku
pęczek drobnego szczypioru
sok z połówki cytryny
2 łyżeczki cukru
sól, pieprz
3 jajka od szczęśliwych kur

Buraczki obrać i ugotować. Pod koniec gotowania dodać posiekane łodygi botwiny. Liści nie wyrzucajcie, świetnie nadają się do sałatek. Buraki zetrzeć na tarce na średnich oczkach, dodać łodygi i zalać sokiem z cytryny. Rzodkiewkę pokroić w kostkę, szczypiorek i koperek drobno posiekać. Połączyć wszystkie składniki z maślanką. Dodać sól, pieprz i cukier. Wstawić do lodówki na minimum 2h. Podawać z połówką jaja.

bagietka z kozim serem-2
bagietka z kozim serem-2

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Krem z buraka z kozim serem

IMG_0939Miłością do buraka pałam od dawna. Piekę go od dawna i wkomponowuję do przeróżnych wariacji. Znajomi się ze mnie naśmiewają, ale oczywiście zajadają ze smakiem. Szanowałam go tak wielce, że nigdy nie ośmieliłam się potraktować blenderem 🙂 Przyszedł jednak taki moment i czuję, że burak w wariacji kremowej zagości u mnie na stałe. Dzisiaj w wydaniu bardzo klasycznym, z tymiankiem i kozim serem. Żeby nie dokonać całkowitej profanacji, upiekłam najpierw moje buraki, ale dla osób nie darzących ich takim szacunkiem wystarczy je ugotować 🙂

 

/4 porcje/

7 średnich buraków
litr bulionu warzywnego
ząbek czosnku
cebula
łyżka oliwy
4 łyżki koziego sera
świeży tymianek

Buraki umyć, zawinąć w folię aluminiową i upiec w piekarniku w temperaturze 220 st. C (1,5-2h). Ostudzić, obrać ze skóry, pokroić w niewielkie kawałki. Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oliwie. Dodać buraki, pokrojony drobno czosnek i chwilę podgotować. Zmiksować blenderem. Dodać pokrojony drobno tymianek i zagotować. Podawać z łyżką sera.

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Krem z dyni z mleczkiem kokosowym

IMG_1919

To jest zupa, która w sezonie dyniowym stale gości u mnie w domu. Jest bardzo smaczna i bardzo szybko się ją przygotowuje. Czasem robię tak, że piekę dynię i część używam do zupy, a część jem z kozim serem. Generalnie jednak do przygotowania tej zupy nie trzeba dyni piec. Zachęcam Was do testowania różnych przypraw, ja po swoich eksperymentach prezentuję ulubioną wersję.

/4 porcje/

ok. 1 kg dyni

200 ml mleczka kokosowego

3 szklanki bulionu warzywnego

1 cebulka

1 łyżka oliwy

kilka ziaren kardamonu

laska cynamonu

2 cm korzenia imbiru

chilli (według preferencji – w proszku, świeże, płatki)

świeża kolendra

 

Dynię obrać, pokroić w kostkę, zalać bulionem. Na rozgrzaną oliwę wrzucić kardamon, cynamon, pokrojoną w kostkę cebulę i posiekany korzeń imbiru. Zeszklić cebulę i wrzucić całość do bulionu z dynią.  Dynię gotować do miękkości (zwykle zajmuje to ok 10 minut). Wyjąć z garnka kardamon i cynamon. Odlać 1,5 szklanki bulionu. Zmiksować zupę blenderem. Dodać mleczko kokosowe , posolić i gotować jeszcze chwilę. Dolać tyle bulionu ile lubicie, żeby rozrzedzić krem. Na talerzach posypać chilli i posiekaną kolendrą.

IMG_1918

 

 

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Chłodnik z ogórka i avocado z krewetkami

IMG_1691

 

Wreszcie lato zaczęło nas rozpieszczać pogodą. Na lipcowe upały idealnie nadadzą się chłodniki. Kiedyś byłam zupną konserwatystką – zupa tylko na ciepło. Odkąd zakochałam się w chłodniku z botwinki mojej teściowej, zaczęłam wdrażać zupy na zimno, które są wspaniałym rozwiązaniem na lato. Ten chłodnik jest dość nietypowy, bo główny składnik jest poddany obróbce termicznej, ale podaje się go na zimno 🙂 I nie dziwcie się, że zielony ogórek jest podsmażany, to naprawdę daje korzyść 🙂

 

/2 porcje/

2 ogórki wężowe

1 avocado

cebulka

pół pęczka koperku

3 źdźbła szczypioru z dymki

pół limonki

jogurt naturalny (150 g)

4 krewetki

1 łyżeczka oliwy

1,5 szklanki bulionu warzywnego

pieprz

Ogórki obrać, pokroić w kosteczkę. Cebulę pokroić w kosteczkę. 2 łyżki ogórka odłożyć, resztę podsmażyć na oliwie razem z cebulą. Dodać bulion i gotować kilka minut, aż ogórek zmięknie. Wystudzić. Dodać avocado, sok z limonki i zmiksować blenderem. Dodać koperek i dymkę, pieprz, ewentualnie sól. Krewetki obrać i wrzucić na chwilę na rozgrzaną patelnię posmarowaną oliwą (aż staną się różowe). Wlać chłodnik do miseczek, na górze ułożyć pokrojonego ogórka, kawałek koperku i krewetki. Można podawać z grzanką z razowego pieczywa.

IMG_1695

 

 

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na:

Krem z pieczonej papryki

IMG_1297

 

Zdarzają się takie czerwcowe wieczory, że trzeba się rozgrzać. Idealna na taką okazję jest zupa. Pieczone papryki weszły do mojego menu po andaluzyjskiej podróży. Pod wpływem pieczenia, papryki stają się miękkie i słodkie. Idealnie nadają się do faszerowania, sałatek i stanowią fantastyczny składnik zupy krem. Jeżeli zniechęca Was obieranie papryki ze spieczonej skóry, to zdradzę Wam łatwy patent. Upieczone papryki należy włożyć do miski i przykryć ściereczką lub owinąć folią spożywczą. Zostawić na pół godziny. Po tym czasie skórka zejdzie bez problemu.

/2 porcje/

4 żółte papryki

2 ziemniaki

2 łyżki pesto

2 szklanki bulionu

2 łyżki sera koziego twarogowego

tymianek

na pesto:

pęczek bazylii

2-3 łyżki oliwy z oliwek

2 łyżki orzeszków pini/pestek słonecznika

łyżka startego parmezanu

ząbek czosnku

sól, pieprz

IMG_1275

Piekarnik nagrzać do temperatury 250 stopni. Piec papryki w funkcji termoobiegu aż skórka poczernieje. Ugotować ziemniaki. Upieczone papryki przełożyć do miski i przykryć folią spożywczą. Zmiksować składniki na pesto. Jeżeli nie macie w domu orzeszków pini lub pestek słonecznika, możecie dodać orzechy włoskie, nerkowca lub migdały. Tak przygotowane pesto można przechowywać w lodówce kilka dni. Świetnie nadaje się do makaronu, caprese albo białego sera.

Papryki obrać ze skórki, usunąć gniazda nasienne. Zmiksować blenderem papryki i ziemniaki. Dodać bulion i zagotować. Wlać krem z papryk do miseczek, dodać po łyżce pesto, pokruszyć ser kozi i posypać tymiankiem.

 

Dołącz do Pachnieobiadem.pl na: